Tarta Tatin, czyli odwrócone ciasto z owocami, tym razem nie z jabłkami jak oryginalna tarta, ale ze śliwkami i cynamonem. Ciasto jest gotowe w niecałą godzinę i świeże smakuje najlepiej.
Ciasto:
- 200 g mąki
- 1/2 łyżeczki soli
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 85 g miękkiego masła
- 100 g cukru
- 2 jajka
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- 80 ml mleka
- 700 g śliwek
Syrop cynamonowy:
Wymieszac make, sól i proszek do pieczenia w jednej misce.
Ubic miekkie maslo z cukrem az masa bedzie puszysta i dodac jajka i ekstrat waniliowy.
Wszystko znowu wymieszac i dodac do masy suche skladniki i mleko. Nie mieszac zbyt dlugo.
Polaczyc maslo, brazowy cukier, cynamon i sok z cytryny az do skarmelizowania.
Pokroic sliwki na waskie kawalki w formie cwiartek i ulozyc je w jednej warstwie na dnie foremki.
Polac sliwki mieszanka brazowego cukru z cynamonem i równomiernie ulozyc na nich ciasto. Rozgrzac piekarnik do 190° C i piec ciasto 40-45 min, albo do suchego patyczka.
Po upieczeniu pozostawic ciasto w formie do ostygniecia na 5 minut, nastepnie wyjac z formy do góry dnem i ewentualnie posypac cukrem pudrem.
Ciasto mozna podawac bez niczego albo z bita smietana lub lodami waniliowymi.
Danie Dnia na Smakerze TUTAJ
Wyborna tarta 🧡. Śliwki i cynamon to idealnie zgrany duet. Wypieki ze śliwkami i korzennymi przyprawami zawsze kojarzą mi się z jesienią. Uwielbiam ten aromatyczny czas w kuchni.
OdpowiedzUsuńTo prawda. Ja wlasciwie bardziej wole sliwki w formie "przerobionej", czyli w ciescie czy duszone jako dodatek do wielu potraw albo jako deser i zawsze tez z przyprawami, gdyz one dodaja im specyficznego smaku.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Hej Marylko :-)
OdpowiedzUsuńOdpisałam Ci (najpierw uśmiawszy się, ale z sympatią!) z Twojego komentu.
Tarta tatin to moja pięta achillesowa, bo już ci pewnie mówiłam, że mi nie wychodzi. Chyba mam złą foremkę :-(
Twoja jest idealna, no i zaletą tego ciasta jest szybkość i prostota wykonania.
Jeszcze raz dzięki za ten myk ze sfotografowanymi składnikami. Zawsze sobie powiększam zdjęcie i oglądam, z czego Marylcia gotuje (więc ofertę niemieckich sklepów mam w dużej części obczajoną :-DD)
Dziekuje Marzyniu, zaraz tam zajrze.
UsuńJesli chodzi o tarte, ja zawsze uzywam zwyklej tortownicy i miedzy dnem i bokami wsadzam papier do pieczenia, bo bez wzgledu na to, jakich owoców uzywam, one zawsze w polaczeniu z cukrem puszczaja sok. A potem wystarczy tylko zachowac proporcje skladników na ciasto i juz wlasciwie nic nie mozna zrobic zle.
Co do skladników, to ide troche na latwizne, bo mam cale "archiwum" moich skladników, wiec bez wzgledu na to, gdzie gotowalam i jakich uzylam aktualnie, one sa zawsze takie same. Na poczatku mialam jeszcze plany, zeby do kazdego "dorobic" w photoshopie naklejke z polskimi napisami, ale na taka dlubanine nigdy nie mam czasu. Trace go duzo, aby chociaz opis i skladniki napisac polskimi czcionkami, których mój komputer nie ma.
Niemniej jednak, wszystkie skladniki kiedys kupilam i sfotografowalam, a jesli ich akurat nie mam w archiwum, to fotografuje wszystkie razem przed rozpoczeciem gotowania (wiele przepisów tak ma).
Ogólnie moge powiedziec, ze artykuly sozywcze kupowalam w Niemczech najczesciej w sklepie REWE i Alnatura, ale np, mieso, drób, owoce i warzywa bezposrednio "u gospodarzy" albo na targu. W Nowym Jorku robie najczesciej zakupy w sklapach Whole Foods Market i Trader Joe´s, oraz na targu, gdzie sprzedaja eko produkty z okolicznych farm. I czasami przywozimy z wypadów weekendowych produkty, które sa wyjatkowo smaczne albo typowe dla tamtych okolic np. niedawno bylismy w Vermoncie i stamtad przywiezlismy cala skrzynke jablek :) swiezutkie zurawiny i syropy klonowe, które tam produkuja.
No teraz to juz nie mam przed Toba zadnych tajemnic kulinarnych :))
Acha, zapomnialam dodac, ze artykuly problemowe, czyli takie, których w Stanach nie ma np. smietana(!) jak w Polsce, albo ser twarogowy kupuje albo w polskich sklepach (ale jest juz ich kolo nas coraz mniej, bo Polacy sie przeniesli do innych dzielnic ze wzgledu na drogie ceny wynajmu) albo w sklepach z zagraniczna zywnoscia, glównie u Wlochów.